O tym, jak fajnie jest dostać nagrodę!!!

Ta płyta zdobyła Grammy! Wow! Musi być dobra!

Ten projekt nagrodzony Red Dotem! Jest jedyny w swoim rodzaju!
Agencja z brązem Cannes Lions! Bomba, muszą być super!

Super, dopóki nie spojrzy się na ilość przyznanych nagród w jednym roku. Kategorii Grammy było w 2012 „tylko” 78, Red Dot Award w 2012 otrzymało ponad 1000 przedmiotów.
A w Cannes? Przecież to najbardziej prestiżowy festiwal reklamy na świecie! W 2012 rozdano 1028 nagród (złotych, srebrnych i brązowych), a już sama nominacja była powodem do dumy.

Spójrzmy na nasze podwórko. Zostańmy tylko w branży reklamowej: ile przyznano KTR, ile Effie, ile Golden Arrow? A to nie wszystkie konkursy branżowe w Polsce.

Czy taka nagroda ma sens? Czy nagradzanie ponad tysiąca czy w Polsce kilkudziesięciu reklam jest faktycznie wyróżnieniem?

Należy sięgnąć do źródła, zapytać, czemu służą nagrody? Pomijając czynnik ludzki i siedzącą w każdym z nas próżność, odpowiedź jest dość oczywista – budowaniu przewagi marketingowej – im więcej nagród, tym lepsze RTB. Cel zawsze ten sam – większa sprzedaż.

Prowadzi to do sytuacji, że, jeśli bardzo chcesz, dostaniesz nagrodę, jakaś się zawsze znajdzie. Jeśli nie Effie, to chociaż nagroda branżowa, np. za najlepszą kampanię reklamową dla Centrum Handlowego – przyznawana co roku.
Nawet z rachunku prawdopodobieństwa wynika, że 25% zgłoszonych do nagrody Red Dot otrzymuje wyróżnienie.
Jeśli nie masz się czym pochwalić w swojej standardowej ofercie, to przygotujesz coś specjalnie na konkurs, byle chwalić się w następnych latach, że Twoja marka dostała nagrodę.
Konkurs to w wielu przypadkach dobry biznes, zgłoszenie pracy do konkursu jest płatne, działa to trochę w myśl zasady „płacisz, więc masz”.
Organizatorzy konkursu, chcąc zadowolić swoich klientów, muszą przyznać im chociaż jedną nagrodę. Nie poruszam tu kwestii „politykowania”, bo to zupełnie inna bajka.

To wszystko prowadzi do dewaluacji nagród.

Ilość wyróżnień powoduje, że klient przestaje je zauważać. W końcu każdy produkt ma jakieś wyróżnienie, chociażby osławione godło TERAZ POLSKA, a sprzęt AGD zaczyna obfitować w medale niczym mundur radzieckiego generała.
Na koniec dnia klient zapyta: „Ok, masz mnóstwo nagród i co z tego? Inni też mają”.

Trochę jak z markami luksusowymi, przestają nimi być, jeśli są w zasięgu byle Kowalskiego.

Reasumując, „jest popyt, jest i podaż”, nagrody, wyróżnienia, certyfikaty działają, więc są chętni, aby po nie sięgać… do czasu.

Prawdziwym wyróżnieniem wydaje się nieposiadanie takowych :)

Artur

PS Grammy chyba zauważyło ten trend, w 2012 zmniejszyło liczbę nagród o prawie 30%. Jest nadzieja!

Be Sociable, Share!


Copyright © 1991–2012 V&P Agencja Reklamowa Sp. z o.o.. All right reserved. Powered by Wordpress